O mnie Oferta Moje kwalifikacje Media Cennik Kodeks Kontakt Pomoc online
 
Gabinet Psychologiczny PRZEŁOM

www.psychologprzelom.pl/test_MMPI.php

Media



          Audycja poranna Radio ŁódĽ 09.10.2012






          Magazyn tvn24 "Prosto z Polski"




          Audycja poranna Radio ŁódĽ






          Radiowe randez vous










         Puste portfele i paski bez zegarków na miejscu katastrofy

Zdjęcia, dokumenty, klisze filmowe, pomięte banknoty, a nawet fragment rękawa koszuli ze spink± znaleĽli uczestnicy wycieczki z woj. łódzkiego, którzy wybrali się do Katynia i Smoleńska, by oddać hołd ofiarom katastrofy prezydenckiego tupolewa.
- To był szok. Największe wrażenie zrobiło paszportowe zdjęcie jednej stewardesy - opowiada jeden z uczestników wycieczki.
Na wycieczkę do Katynia pojechało 50 osób, m.in. studenci, uczniowie kilku podstawówek i szkół średnich z Łowicza, Łodzi i pobliskiego Głowna. 2 maja wybrali się też zobaczyć miejsce katastrofy lotniczej. To, co zobaczyli, przeraziło ich.
- Teren katastrofy nie był zabezpieczony, każdy mógł tam wejść. Na ziemi leżało wiele przedmiotów należ±cych do pasażerów prezydenckiego samolotu - opowiadaj± uczestnicy wyprawy. - Znajdowaliśmy puste portfele i paski, ale już bez zegarków. Widzieliśmy też ludzi, którzy z wyładowanymi torbami opuszczali rejon katastrofy. Staliśmy jak porażeni. Zrobiliśmy zdjęcia i w ciszy opuściliśmy miejsce katastrofy - mówi±.
Po krótkiej naradzie wycieczkowicze zabrali część zabłoconych przedmiotów. Jak mówi±, przywieĽli je do Polski, aby oddać rodzinom ofiar. Wśród tych rzeczy jest m.in. fragment koszuli z charakterystyczn± spink± oraz zdjęcie do paszportu 29-letniej stewardesy Barbary Maciejczyk.
Uczestnicy wycieczki zaalarmowali m.in. Ambasadę Polski w Moskwie. - O tym, co zastaliśmy pod Smoleńskiem, poinformowaliśmy Kancelarię Prezydenta RP, biuro rzecznika rz±du i Ministerstwo Sprawiedliwości - mówi Iwona Waśkiewicz, komendant hufca ZHP w Głownie, uczestniczka wycieczki.
Co w tej sprawie zrobiły nasze służby dyplomatyczne? - Zwróciliśmy się do władz obwodu smoleńskiego, aby lepiej zabezpieczyły miejsce katastrofy - mówi Piotr Paszkowski, rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych. - Pamiętajmy, że rejon katastrofy prezydenckiego tupolewa to kilkanaście hektarów i jego całkowite zabezpieczenie poprzez ogrodzenie jest niemożliwe. Przedmioty, należ±ce do ofiar tragedii, pojawiły się zapewne dlatego, że ostatnio nad Smoleńskiem przeszły ulewy i woda wypłukała je z ziemi. Poprosiliśmy miejscowe władze, aby znalezione rzeczy, należ±ce do ofiar, przekazały do naszych placówek dyplomatycznych.
Osobiste rzeczy odnalezione na miejscu katastrofy trzeba w umiejętny sposób przekazać rodzinom ofiar. Nie ma co do tego w±tpliwości Anna Miżowska, łódzka psycholog. - Przedmioty te mog± wywołać w rodzinach ofiar takie same emocje, jakich doświadczyły, gdy dowiedziały się o wypadku - mówi. Zmarłych już pochowano, a teraz niespodziewanie dramatyczne wspomnienia do nich wróc±. To może wywołać wstrz±s.
Miżowska dodaje, że osobami, które znalazły przedmioty, powinien zaopiekować się psycholog. - Takie wydarzenie może odbić się na psychice. Może wywołać niepokoje i lęki egzystencjonalne - przekonuje.
Minister sprawiedliwości Krzysztof Kwiatkowski, który dowiedział się o znalezisku harcerzy, poprosił prokuratora generalnego Andrzeja Seremeta i naczelnego prokuratora wojskowego płk. Krzysztofa Parulskiego, by podczas ich środowej wizyty w Moskwie poruszyli tę kwestię w rozmowie z Rosjanami. Poprosił, żeby zwrócili się o ponowne przeszukanie i zabezpieczenie miejsca katastrofy pod Smoleńskiem. Dodał, że trzeba podj±ć natychmiastowe działania, bo "tego wymaga po prostu szacunek wobec naszych zmarłych".
- Sam byłem na miejscu zdarzenia, wiem, jaki to jest teren, to teren podmokły. (...) Wiemy także, że troszeczkę wcześniej udało się trochę ten teren osuszyć i pewno okazało się, że w tych miejscach, gdzie stała woda, pewne rzeczy pozostały - powiedział Kwiatkowski.
Jak podała TVN24, polski rz±d chce wysłać na miejsce smoleńskiej katastrofy ekipę archeologów. Ambasada RP czeka na zgodę MSZ Rosji.
Bronisław Komorowski, pełni±cy obowi±zki głowy państwa, uważa, że do informacji o szcz±tkach samolotu i rzeczach osobistych, znajduj±cych się wci±ż na miejscu katastrofy, należy podchodzić "z umiarem". - To nie jest wielki problem, trzeba z szacunkiem sprawę zakończyć - powiedział. - Nie dostrzegłem przejawu braku szacunku ze strony rosyjskiej, jeśli chodzi o dochowanie staranności.

Polska Dziennik Łódzki - 2010-05-06
(W.Pierzchała, A. Jasińska, (pap, tvn24, pap))




         Kurator chce zabrać 4-latkę babci, bo obok mieszkaj± rodzice

W środę do drzwi pani Heleny ma zapukać kurator s±dowy. Zapowiedział, że przyjdzie po czteroletni± Lidkę. Jeśli babcia nie będzie chciała oddać wnusi, zadzwoni po policję i zabierze dziewczynkę sił±. Lidka ma trafić do domu dziecka. Pani Helena nie ma już sił, by płakać. Malutka Lidka jest dla niej całym światem.
- Jestem rodzin± zastępcz± dla wnuczki. Rodzice zostali pozbawieni władzy rodzicielskiej - opowiada zrozpaczona pani Helena. - Jednak niedawno przeprowadzili się do mojej kamienicy. Kurator uznał, że skoro rodzice małej mieszkaj± obok mnie, to Lidka ma z nimi kontakt. A tak być nie może. Dlatego chce mi j± zabrać do domu dziecka. Przecież Lidka nie kontaktuje się z rodzicami. Nie wiem, gdzie mam szukać pomocy. Próbowaliśmy dowiedzieć się, dlaczego kurator wydał tak radykaln± decyzję. Ale s±d dla Łodzi-¦ródmieścia nie chciał komentować sytuacji. Za to nauczycielki z przedszkola, do którego chodzi Lidka, s± pod wrażeniem tego, jak babcia zajmuje się wnuczk±.
- Lidka to bardzo śmiałe dziecko. Jest otwarta i ufna. Bez problemu porozumiewa się z rówieśnikami. Chętnie pomaga nauczycielom, zgłasza się do dyżurów podczas posiłków. Lidka jest bardzo samodzielna jak na swój wiek - opowiada jedna z przedszkolanek. - Babcia bardzo troszczy się o dziewczynkę. Interesuje się, co dzieje się w przedszkolu, informuje nas, gdy Lidka jest chora i nie może przyjść. Nie widzę żadnego powodu, by Lidka została odebrana babci. Pani Halina dba o to, by Lidka była czysto ubrana i estetycznie wygl±dała. Oprócz babci dziewczynk± zajmuje się Ania, siostra taty Lidki. - Chodzimy razem na spacery, bawimy się, kupuję małej cukierki i lizaki. Kocham j± ponad życie. Razem z mam± staramy się jej zast±pić rodziców. To dziecko tyle przeszło. Nie rozumiem, dlaczego miałoby pójść do domu dziecka. Ma przecież rodzinę, czyli nas - opowiada Ania.
Lidka kocha babcię najbardziej na świecie. Babcia robi jej śniadanie, odprowadza do przedszkola, bawi się z ni±. Rodzice dziewczynki dwa lata temu zostali pozbawieni praw rodzicielskich. Babcia została rodzin± zastępcz±. Jednak rok temu rodzice wprowadzili się do mieszkania obok babci. Teraz Lidka może trafić do domu dziecka, bo... ich widuje. To decyzja kuratora. Babcia jest zrozpaczona. Kocha wnuczkę i nie chce jej stracić. S±d odebrał Lidkę rodzicom, bo pili, zaniedbywali córkę, nie dawali jej jeść, nie zaprowadzali do lekarza. Babcia nie chciała, żeby dziewczynka trafiła do domu dziecka. Wyst±piła o ustanowienie jej rodzin± zastępcz±. S±d zgodził się, ale uznał, że istnieje "konieczność monitorowania sytuacji małoletniej i obserwowania, czy rodzina zastępcza funkcjonuje należycie" - czytamy w s±dowym uzasadnieniu decyzji o pozbawieniu władzy rodzicielskiej z 2008 r.
- Dlatego muszę zdawać kuratorowi sprawozdania z tego, jak zajmuję się Lidk± - mówi pani Helena. - Przez rok wszystko wydawało się w porz±dku. Ale teraz nie wiem, co ja mam robić. Wnuczk± pomaga mi się zajmować córka. Ciężko pracuje i stara się, by malutkiej niczego nie brakowało. Rodzice Lidki maj± jeszcze dwójkę dzieci. Jakub ma teraz 3,5 roku. Trafił do adopcji. Matka po urodzeniu zostawiła go w szpitalu. Syn pani Heleny nie dopełnił formalności i nie uznał dziecka. Według prawa pani Helena jest dla niego obc± osob±. Chciała i dla niego być rodzin± zastępcz±, ale s±d się nie zgodził. "Pani Helena z cał± pewności± nie będzie w stanie zapewnić prawidłowej opieki jednocześnie dwójce małych dzieci" - czytamy w uzasadnieniu s±du.
Oprócz Lidki i Jakuba jest jeszcze 2,5-letnia Monika. Mieszka z rodzicami. - Aż żal serce ściska, kiedy o niej pomyślę. Ma zbieżnego zeza. Powinna pójść na operację. Rodzice nawet o tym nie myśl±. A s±d nie pozbawił ich praw do opieki nad Monik± - opowiada pani Helena. Babcia Lidki jest strzępkiem nerwów. - Jak nie oddam małej dobrowolnie, kurator zadzwoni po policję i zabierze j± sił± do domu dziecka - mówi.
Kuratorzy s±dowi Łodzi-¦ródmieścia nie chc± komentować sprawy. - My nie wnioskowaliśmy o rozwi±zanie rodziny zastępczej. Jednak w sprawach dotycz±cych ustanowienia lub rozwi±zania rodziny zastępczej postanowienia wydaje s±d rodzinny - tłumaczy Elżbieta Jaszczak, zastępca dyrektora Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Łodzi, który pomaga pani Helenie.
Według psycholog Anny Miżowskiej Lidka powinna zostać z babci±. - Dziewczynka ma szczęście, że ma kochaj±c± babcię, która sprawiła, że mimo trudnej sytuacji Lidka uśmiecha się. Gdyby znalazła się w domu dziecka, mogłaby zamkn±ć się w sobie, a nawet stać się agresywna. Spraw± obiecał zaj±ć się Marek Michalak, rzecznik praw dziecka. - Umieszczenie dziecka w placówce opiekuńczo-wychowawczej zawsze powinno być ostateczności± - to nie podlega żadnej dyskusji. Zleciłem już moim pracownikom podjęcie działań wyjaśniaj±cych sprawę Lidki. Musimy sprawdzić, jakie s± podstawy decyzji kuratora - mówi Michalak.


Agnieszka Jasińska




         12-latka urodzi dziecko 14-latkowi. W Polsce!

12-letnia Kasia sprawiała kłopoty wychowawcze, nie była też pilna uczennic±. Wagarowała. Zdarzyło jej się przynieść do szkoły alkohol. Z utrzymaniem dziewczyny w ryzach nie radziła sobie ani jej matka, ani szkoła. Teraz dziewczynka zaszła w ci±żę. Ojcem jest jej 14-letni kolega.
Patrz±c na 12-letni± Kasię, aż trudno uwierzyć, że ta drobna niepozorna dziewczynka jest w 5 miesi±cu ci±ży. Wygl±d może mylić, a dziewczynka bynajmniej nie jest aniołkiem. Problemy wychowawcze maj± z ni± rodzice i pedagodzy. Nauczycielki widywały j± całuj±c± się na ulicy z chłopakiem.
Dziewczynka zaszła w ci±żę. O 14-letnim ojcu dziecka Kasi wiadomo tyle, że uczy się w jednym z piotrkowskich gimnazjów. Kasia została jego sympati± w wakacje. Za seks z 12-latk± stanie przed s±dem rodzinnym. Sprawa trafiła do s±du w Piotrkowie Trybunalskim. Sędziowie chc± ustalić, jak doszło do takiej sytuacji i czy w grę mog± wchodzić zaniedbania rodzicielskie. Jak podkreśla psycholog, Anna Miżowska, choć dziewczynka nie jest przygotowana do wychowywania dziecka, to nie wolno jej nakłaniać, by oddała maleństwo do adopcji. - Kasia nie spodziewała się konsekwencji tego, co zrobiła. Trzeba pomóc zaakceptować jej now± sytuację. Krytyka wpędzi j± w poczucie winy. Jeśli Kasia będzie miała wsparcie otoczenia, bo bez problemu skończy szkołę, urodzi dziecko i będzie szczęśliwa.

http://www.fakt.pl/12-latka-urodzi-dziecko-14-latkowi-W-Polsce-,artykuly,90098,1.html




         Sześciolatki do szkół

Od pocz±tku marca trwa nabór do przedszkoli. Rodzice sześciolatków maj± jednak wybór. Zamiast do zerówki mog± swoje dzieci wysłać od razu do pierwszej klasy szkoły podstawowej.

Łódzkie podstawówki

- W naszej szkole organizowane s± specjalne spotkania informacyjne dla rodziców. Można na nich dowiedzieć się wszystkiego na temat wcześniejszego posyłania dzieci do szkoły - mówi nam Anna Wojciechowska, dyrektorka Szkoły Podstawowej nr 199 w Łodzi i dodaje - Obecnie w pierwszej klasie uczy się dwoje uczniów o rok młodszych od kolegów. Zaadaptowali się i radz± sobie bardzo dobrze
Dla wielu rodziców posłanie wcześniej dziecka do szkoły to zabranie roku z dzieciństwa. - Rozpoczęcie nauki rok wcześniej to bardzo indywidualna kwestia. Nie ma reguły. Jedno dziecko poradzi sobie lepiej, a inne gorzej. To w końcu rodzice znaj± te dzieci najlepiej i oni wiedz± na jakim poziomie rozwoju nie tylko emocjonalnego, ale również intelektualnego jest dziecko - opowiada pani dyrektor.
- Nasza szkoła przygotowana jest organizacyjnie na przyjęcie sześciolatków do klasy pierwszej, również podstawa programowa dostosowana jest do możliwościa dziecka sześcioletniego. Nauczycuele indywidualnie trkatuj± każdego ucznia dostosowuj±c wymagania do możliwości - kończy pani dyrektor.

Okiem eksperta

- Jeśli chce się posłać dziecko wcześniej do szkoły warto zrobić tak zwany test na dojrzałość. Jest to szereg badań psychologicznych, motorycznych, emocjonalnych, które pomagaj± stwierdzić czy dziecko jest już odpowiednio rozwinięte. Rodzice, niby, najlepiej znaj± swoje dziecko, ale nie wszystkiego s± świadomi i wtedy taki test pomaga - mówi psycholog Anna Miżowska i dodaje - Jeśli dziecko jest już odpowiednio rozwinięte to nie ma żadnych przeciwwskazań przed posłaniem go do szkoły. Jeśli jednak dziecko nie jest właściwie przygotowane intelektualnie, społecznie czy emocjonalnie może to wywołać niedobre konsekwencje. Jeśli będzie wyraĽnie odstawać od kolegów może wywołać to u niego lęki, frustracje czy nerwice. Zanim pośle się sześciolatka do szkoły trzeba być pewnym, że poradzi sobie pod każdym względem.

Co będzie póĽniej

Oczywistym jest, że rodzice nie chc± wyrz±dzić krzywdy swojemu dziecku posyłaj±c je wcześniej do szkoły. Zdarzyć się może jednak, że komplikacje nie ujawni± się od razu, a dopiero po kilku latach. - Wcześniej też była możliwość posłania dziecka wcześniej do szkoły. Wystarczyło uzyskać zaświadczenie z poradni psychologiczno-pedagogicznej. Każda szkoła do takiej poradni jest przypisana. Miałam doświadczenia z takimi dziećmi. Pomimo tego, że w pocz±tkowych latach nie widać wielkiej różnicy to póĽniej może być ona wyraĽna - mówi Anna Grzybowska, nauczycielka gimnazjalna i dodaje - Znam przypadki, w których dziecko szło do szkoły i o ile na pocz±tku różnicy nie widać to w końcowych klasach szkoły podstawowej lub dopiero w gimnazjum ze zdolnego ucznia zamieniało się w przeciętnego. Zaznaczam jednak, że ciężko zastosować tu jak±ś trafn± regułę i każdy przypadek trzeba rozpatrywać indywidualnie.
W Łodzi póki co jednak przedszkola przeżywaj± oblężenie, a sześciolatki nie szturmuj± podstawówek. Chyba wszystko zostanie po staremu.

Autor: Szymon Grzybowski

http://www.halolodz.pl/wiadomosci/artykul,152,1,1.html






         Wakacyjne romanse

Ania ocknęła się z pijaństwa dopiero nad ranem. Otworzyła oczy i siarczyście zaklęła. Na stoliku obok łóżka w hotelowym pokoju stał wazon, a w nim - trzy róże. Sęk w tym, że Ania nie wiedziała, czy on był jeden i przyniósł trzy kwiaty, czy było ich trzech, każdy z jedn± róż± w zębach.
Na pocz±tku czerwca, jak zwykle, Ania wyjechała do Egiptu tylko z przyjaciółk±. Na co dzień Ania jest menedżerem w dużej firmie i co rano zakłada obowi±zkowy garnitur od Deni Cler, granatowy albo szary, buty na obcasie, włosy ciasno zwi±zane w kok. Makijaż śladowy, ale perfumy - tylko dobrej marki, takie za pięć stów buteleczka.
Przez jedenaście miesięcy Ania pracuje, je i śpi. Na nic więcej nie ma czasu ani ochoty. Jeśli nie zrobię kariery i pieniędzy teraz, to nie zrobię jej nigdy - myśli Ania. Czasem wyskoczy z koleżankami na miasto, da się poderwać jakiemuś mięśniolotowi, przeleci go w swojej gustownej sypialni, a rano powie mu: pa, kochanie.
Ale latem jest inaczej. Przez całe 26 dni urlopu Ania bawi się na całego. Obojętnie, czy jest na Rodos, czy na Cyprze czy w Sopocie - nie odmawia sobie niczego. A już na pewno nie seksu.
- No i dobrze - zgadza się z Ani± Jacek Doliński, psycholog z Olsztyna. - Rzadko kiedy kobiety maj± taki racjonalny stosunek do seksu. To raczej faceci, zwłaszcza latem, mog± "w poci±gu, w przeci±gu i na dr±gu", a panie utożsamiaj± letni seks z przyjaĽni±, a często nawet - bardzo nierozs±dnie i niesłusznie - z miłości±.
Zdaniem Jacka, czy to latem czy zim±, czy w Kołobrzegu czy na Grenlandii - częściej zdradzaj± mężczyĽni. - Oni maj± zaprogramowany kod - zapłodnić jak najwięcej samic, więc to robi±, a smakoszem seksu jest raczej kobieta - wyjaśnia Jacek Doliński. - Mężczyzna, zwłaszcza na wakacjach, chce szybko poderwać, szybko się przespać i szybko zapomnieć. On rano wstanie, weĽmie prysznic, otrzepie się i jest jak nowy. Ona będzie wszystko rozpamiętywać i czekać na telefon od niego.

ROMANTYCZNA I NIEROZWAŻNA

Tak, jak Monika. Niby jest m±dr±, ustawion± finansowo i dość atrakcyjn± właścicielk± salonu kosmetycznego, ale jest też naiwn± romantyczk±, im starsz±, tym głupsz±. Monika jest dobrze po czterdziestce, z wakacji wróciła w paĽdzierniku ubiegłego roku, ale teraz w czerwcu, wci±ż jeszcze czeka na telefon od Pawła. On - śliczne ciacho po trzydziestce, umięśniony, opalony, zęby, jak śnieg, a w portfelu - same złote karty. Monika wie, że to mężczyzna nie dla niej, już raczej dla jakiejś cudnej blond studentki socjologii, ale i tak wci±ż spogl±da na komórkę. Może zadzwoni? Może przyśle jej kwiaty do gabinetu, adres przecież zna, sama wcisnęła mu w dłoń swoja wizytówkę. Albo podjedzie pod jej dom tym swoim błękitnym porsche i będzie na ni± czekał, leniwie oparty o maskę.
Problem w tym, że Paweł nawet dobrze nie pamięta, jak wygl±da Monika. Poznali się w kurorcie, poznali - to zreszt± za duże słowo. Ona tańczyła zmysłowo na dyskotece, on s±czył piwo i rozgl±dał się za łupem. Padło na ni±, bo ma niezł± figurę, dużo się śmieje i jest dowcipna. Ale i tak dla niego to była przygoda na cztery dni, a nie romans życia.
- Rzeczywiście, częściej zranione s± takim letnim romansem kobiety - zgadza się Marta Melka, psycholog z Poznania. Ale też prawd± jest, że zarówno mężczyĽni, jak i kobiety s± latem bardziej otwarci na seks. Zwykle latem jest ciepło, a my wytwarzamy więcej feromonów, bo bardziej się pocimy i sk±piej jesteśmy ubrani - to po pierwsze. Po drugie - na wakacjach zwykle jesteśmy bardziej rozluĽnieni, chcemy odejść od rutyny, odreagować stres. Często też pijemy więcej alkoholu niż zwykle, st±d szybciej dajemy partnerowi przyzwolenie na przygodny seks.
Zdaniem Marty Melki, w obcym miejscu czujemy się bardziej anonimowi, st±d pozwalamy sobie na więcej. Realizujemy swoje fantazje erotyczne, bo przecież nikt się o tym nie dowie, s±siedzi nie zobacz± tajemniczego bruneta, który wychodzi z naszego apartamentu w pensjonacie o dziewi±tej rano. Być może nawet my same bruneta już nie zobaczymy.
- Nie jest jednak prawd±, że wszyscy, którzy poznaj± się latem, w czasie urlopu, zrywaj± ze sob± pod koniec sezonu - nie zgadza się Anna Miżowska, psycholog z Łodzi. - Zdarzaj± się trwałe zwi±zki. Czasem jest to odważna wymiana partnera na młodszy model, a czasem ludzie po prostu się w sobie zakochuj±. Krzywdz±ce dla mężczyzn byłoby mniemanie, że każdy z nich jedzie do Dziwnówka czy L±dka zdrój tylko po przygodny seks.
Według badaczy płci G.D.Nass i R.W Libby około 60 procent mężczyzn i 55 procent kobiet dopuszcza się zdrady przed osi±gnięciem czterdziestki. - To dlatego, że dzieci mamy już wtedy zwykle odchowane i wreszcie możemy pomyśleć o własnej przyjemności - uśmiecha się Violetta Nowacka, psycholog z Poznania. - Zanurzeni w szarej codzienności myślimy o sprawach prozaicznych, a seks często przestaje nas ekscytować. Rozgoryczeni rutyn±, jedziemy na wakacje bez drugiej połowy i na słonecznej plaży szukamy potwierdzenia własnej atrakcyjności.
Wtedy działa mechanizm "słodkiej cytryny", czyli w pierwszym lepszym adoratorze widzimy to, co chcemy widzieć, to, czego brakowało nam przez cały rok. Jedna zobaczy Apolla, inna gladiatora, jeszcze inna nieśmiałego intelektualistę o długich rzęsach.

NIE PIER... TYLKO PIER...

Krzysiu nie ma długich rzęs ani urody Apolla, ale zapytany o letnie romanse, Krzysiu , barczysty, wysoki student z Poznania, może opowiadać godzinami. - Zwykle tuż przed wakacjami zrywam z dziewczyn± - leniwie opowiada Krzysiu. - Po cóż mi ona, gdy zbliża się lato i wiadomo, że gdziekolwiek wyjadę, będzie mnóstwo towaru do wyrwania. Na co je biorę? Pani jest naiwna, proszę pani. To one bior± mnie. Pamiętam, że trzy lata temu próbowałem jeszcze zagadywać, pytać, czym się interesuj±, jakiej słuchaj± muzyki. Wyśmiały mnie raz i drugi, a jedna poradziła łaskawie; "nie pier..., tylko pier...". Od tamtej pory stosuję się do tej rady - wyjaśnia.
- Rzeczywiście młode kobiety dały się wpędzić w pułapkę zastawion± przez media, które lansuj± model kobiety rozwi±złej, agresywnej seksualnie, zaczepnej - zgadza się z Krzysiem Jacek Doliński, psycholog z Olsztyna. - Jest to efekt Ľle pojętej emancypacji, ale cóż pocz±ć, kobiety w ogóle s± głupsze społecznie niż mężczyĽni i łatwo daj± sob± manipulować. Obojętnie, czy chodzi o modę, czy o seks. Niech pani zobaczy te dziewczyny na ulicy w spodniach a' la sindbady, w których wygl±daj±, jak gdyby właśnie zrobiły kupę. Ale moda nakazuje nosić sindbady, więc je nosz±. To samo z seksem. Moda nakazuje sypiać z kim popadnie, więc sypiaj±.
Ale tak naprawdę, kobiety oczekuj± przyjaĽni, pogadania, ciepła, zrozumienia. - Niech pani wejdzie na jakikolwiek czat i podpisze się damskim nickiem - radzi Jacek Doliński. - Zostanie pani przez mężczyzn zasypana ofertami natychmiastowego seksu, już zaraz, teraz. A jak się pani podpisze, jako facet - to kobiety będ± pani proponować rozmowę, wymianę pogl±dów, zapytaj± o hobby i ulubiony film. Jacek Doliński uważa, że to normalne i wynika z różnych płci. A że przez te płciowo - mózgowe różnice kobiety często płacz± tuż przed końcem lata, bo on porzucił bez słowa, a ona się zakochała? - Dzięki temu ja mam co do gara włożyć - konstatuje.
Podporz±dkowanie młodych kobiet aktualnym wymogom seksualnym prowadzi często do gwałtów, przemocy, nadużycia zaufania. - W tym roku na lipcowym festiwalu Heinekena w Gdyni będzie taki punkt konsultacyjny dla ofiar tego typu zachowań - zdradza Marta Melka. - Będę w nim pracowała. Założę się, że o pomoc będ± zwracać się dziewczyny, a nie faceci.
Małgorzata Ostrowska, psycholog z Poznania też uważa, że częściej ofiarami letnich feromonów s± kobiety. - Jeśli to single to pół biedy - mówi Małgorzata. - Gorzej, jeśli to s± mężatki, bo one zwykle maj± poczucie winy, które je przytłacza. Dały sobie pozwolenie na letni romans, a potem tego żałuj±.
Ania nie żałuje niczego. Patrzy na wazon i na trzy róże i choć nie wie, czy partnerów było trzech, czy jeden, to martwi j± tylko to, że niczego nie pamięta. - Upiłam się, jak świnia - wzdycha Ania. - A gdyby mnie okradli? Zabrali komórkę i karty kredytowe? Nie, nie, muszę przestać tyle pić. A z seksu na wakacjach nie mam zamiaru rezygnować. A niby dlaczego? Jak facet sypia z dziesi±tkami kobiet, to jest macho, a jak ja, to jestem dziwk±? W żadnym razie. Jestem trzydziestosześcioletni±, zadowolon± z życia kobiet±. Cnotk± to będę dopiero po czterdziestce.

Ľródło:
http://partnerstwo.onet.pl/1617613,4704,,wakacyjne_romanse,artykul.html

© Gabinet Psychologiczny PRZEŁOM Żubardzka 4 , 91-032 ŁódĽ , tel. 698 092 159